.... i uwazam ze wczesniejsze zamieszkanie ze soba pozwala tego uniknac... tylko tyle
A jaka to rożnica czy bedę sie docierac przed czy po slubie?? i tak nie da się tego uniknac Jedyny plus to chyba tylko taki, ze jesli to cale docieranie sie nie wyjdzie to i ze slubu mozna zrezygnowac Choc z 2 strony nie wyobrazam sobie zeby powodem rezygnacji ze slubu moglyby byc tak prozaiczne powody jak ogladanie beznadziejnych kanałów czy "maly" nieporzadek....
ale to tylko moje zdanie...
zdanie odoby ktora nie ma nic przeciwko łodgrywaniu pod blokiem panny młodej
Ja tam jestem zwolenniczką mieszkania osobno przed ślubem, ze względów religijnych i czysto ludzkich. Przede wszystkim wspólne zamieszkanie po ślubie bardziej cieszy a takie rzeczy jak skarpetki albo programy w tv są kwestią dogadania.
Wydaje mi się że taka jest prawidłowa kolejność jeśli dwie osoby chcą ze sobą mieszkać tzn. najpierw umiejętność rozmowy, perswazji i ogólnego dogadywania się a później zamieszkanie razem => wtedy już nie trzeba się testować
To że facet czy kobieta jest bałaganiarzem nie może decydować o tym czy będzie się razem żyło.
druga strona medalu jest gdy zostajesz postawiony w sytuacji ze nie masz gdzie mieszkac i mozesz mieszkac z partnerem lub na ulicy- wiec co wybierzesz?? Ulice bo jako zagorzaly katolik bedziesz obludny mieszkajac z dziewczyna?? moim zdaniem kpina....
Absolutnie nie jestem zagorzałym katolikiem-niestety,uważam po prostu,że jeśli ktoś się za katolika uważa to wspólne zamieszkiwanie przed ślubem zdecydowanie się z tym światopoglądem kłóci i tyle - zaprzeczysz,że tak jest ???
Tłumaczenie tego faktu problemami mieszkaniowymi słyszałem już z 500x-zdecydowanie najpopularniejsze wytłumaczenie - mnie akurat nie przekonuje - to po prostu kwestia osobistych priorytetów. Jeśli ktoś dla zaoszczędzenia 100 funtów decyduje się na taki krok,widocznie to jest dla niego istotniejsze od nurtu religijnego,za przedstawiciela którego się uważa.
Ale oczywiście mieszkajta z kim chcecie-kompletnie mnie to nie interesuje-wyraziłem tylko swój pogląd.
Przepraszam,ale dla mnie rozrzucanie rzeczy czy wynoszenie skarpetek to tak wierutne pierdoły,że we wspólnym życiu, nie miałoby to wpływu absolutnie na nic.
Dołączył: Oct 08, 2008 Posty: 292 Skąd: Dębica/ Szkocja
Wysłany: Nie Lut 07, 2010 9:24 pm Temat postu:
to z tymi 100 funtami to do mnie pite?? heh.... widze ze zaczynamy wyciagac zasady religijne na tym forum wiec wydaje mi sie ze nie ma sensu ciagnac tematu na co religia pozwala na co nie.... bo ani to nie odpowiedni temat, ani okolicznosc....
wyrazilam swoje zdania co do mieszkania przed slubem- zdanie wyrobione na wielu przypadkach....
co do okolicznosci mieszkania razem- znam wiele osob w naszej pieknej Debicy co nie ma wyjscia i mieszkaja razem bez slubu... ale jak pisalam uwazam ze nie ma sensu ciagnac watku....
btw. semen jak mi znajdziesz mieszkanie za 100funtow/ miesiac masz u mnie 20letnia whisky _________________ ...jesteś jak chiński urzęnik państwowy, co stemplem odmowy zniweczył mój plan...
W tej chwili zobaczyłem napis Szkocja w Twoim profilu-więc uwierz mi,że nie miałem na myśli Ciebie tylko sytuację dużej części młodych Polaków na emigracji.
Kobra31 napisał:
co do okolicznosci mieszkania razem- znam wiele osob w naszej pieknej Debicy co nie ma wyjscia i mieszkaja razem bez slubu... ale jak pisalam uwazam ze nie ma sensu ciagnac watku....
:
Ja też znam wieeeeeeeele takich przypadków-i dalej będę uważał,że jeśli ktos utożsamia się z pewnym światopoglądem to w porządku do końca to nie jest.
Zgadzam się,że dalsza dyskusja nad kwestią wspólnego zamieszkiwania sensu większego nie ma.
A poza tym - każdy odpowiada za siebie i zasadniczo co mnie to wszystko obchodzi...........
Dołączył: Jun 03, 2003 Posty: 700 Skąd: D-ca;T-re;Lux
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 3:50 am Temat postu:
W ogóle nie wiem po co roztrząsać temat wspólnego mieszkania - kto chce, niech mieszka, jego (ich) życie i decyzja, i nie ma co religii i innych czynników do tego mieszać, to prywatna sprawa. A fakt jest taki że nieraz wcześniejsze wspólne zamieszkanie pozwala uniknąć błędu na całe życie - mieszkając wspólnie ma się okazję naprawdę poznać drugą osobę, taką jaką jest na co dzień, a nie tylko na randkach. Znam dobrze kilka takich przypadków gdy się okazało że wspólne docieranie okazało się zbyt trudne aby związek miał jakikolwiek sens (sam byłem takim przypadkiem... uffff...)
A co do wesela.... nie lubię dużych wesel! Sztuczny spęd rodziny i znajomych którzy nieraz ledwie się znają i często bardzo niewiele mają ze sobą wspólnego. Zwłaszcza te masowe wesela w stylu 'wiejskim' mnie nie kręcą - prymitywne konkursy, kiepscy muzycy, spici, czerwoni i spoceni 'wujkowie'... Na pewno
A co do innych weselnych doświadczeń - niedawno byłem na weselu muzułmańskim - egzotycznie i w 100% bezalkoholowo, wesele było na sporo ponad 100 osób w dużym hotelu i trwało jedynie 4 godziny - potem starsi poszli do domów a dla młodych było 'afterparty' na mieście Ciekawe były prezenty - banknoty i małe złote monetki przypinane agrafkami do ubrań młodej pary oraz samochód od babci poza tym wesel było dwa - w dwa różne weekendy i w różnych miastach.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3, 4, 5
Strona 5 z 5
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach